Czy jestem dojrzała?
Hejka,
zaczął się czas studniówek... stwierdziłam, że to najlepszy moment, żeby pochylić się nad moim okresem "okołomaturalnym"
Co robiłam przed?
To bardzo ważne pytanie, na które odpowiem pewnie inaczej niż większość się spodziewa... NIE uczyłam się za wiele.
Postanowiłam korzystać z czasu, który został mi w szkole średniej, w internacie, w ogóle w Gorzowie i w domu.
A matura? Przecież to najważniejsze, co mnie czekało! Już od początku liceum w kółko to słyszałam. Jednak postawiłam na swoim.
1. Niestety nie miałam oficjalnej studniówki (nad czym ubolewam). Odbyła się taka "prywatna" tzn. zorganizowana przez samych uczniów. Tuż przed egzaminami. Mi osobiście nie chciało się już na nią iść.
(nie znaczy, że przeznaczyłam ten czas na wzmożoną naukę)
2. Spędzałam czas ze znajomymi w internacie. Stworzyliśmy niezłą ekipę. Totalnie brakuje mi długich posiedzeń w pokoju 108 i rozmów (czasem o niczym).
3. Właściwie to już pomiędzy egzaminami pojechałam na weekend do Poznania na koncert...
Czyj? Oczywiście, że Kacperczyków!
Z kim? Oczywiście, że z największą współfanką - Dżulką.
(tak swoją drogą ten koncert i w ogóle cały trip był hitem!)
To tylko kilka przykładów z czasu "mojego najmocniejszego przygotowywania się do matury".
Nie zrozum mnie źle, nie mówię, żebyś przestał/-a cokolwiek robić! Faktem jest, że ten egzamin daje Ci wiele i jest ważny, ale pamiętaj - to tylko egzamin! On Cię nie definiuje i nie może zawładnąć Twoim życiem!
(to tyczy się także ósmoklasistów - przed Wami również egzamin 😏)
Co zdawałam i jakie miałam nastawienie?
Podchodziłam do stricte humanistycznych rozszerzeń - polski, historia i of kors - niemiecki.
Do tego postawy (polski, matma i niemiecki), wiadomo.
Liceum było dla mnie z jednej strony okresem ciężkiej pracy (myślę o olimpiadzie z historii i DSD), jednak z drugiej - mega chillem, który chyba mnie uratował. Bo dzięki mojemu podejściu i takiemu wewnętrznemu spokojowi mogłam równomiernie rozłożyć sprawy szkolne i pozaszkolne, znaleźć namiastkę złotego środka.
Oczywiście, że gdy przyszło co do czego stresowałam się - to jest normalne! Ale zależy ode mnie, co zrobię z tym stresem, czy mnie zmotywuje, czy pokona.
Czy okazałam się dojrzała?
Moim zdaniem tak!
I to nie tylko dlatego, że zdałam egzamin DOJRZAŁOŚCI.
Chodzi tutaj także o radzenie sobie w ważnych, stresujących sytuacjach, o moje podejście do nich.
Był to dobry sprawdzian umiejętności przydatnych szczególnie w przyszłości - dorosłym życiu (tak mi się wydaje). Kiedyś zapewne pojawi się więcej takich momentów "próby".
Doświadczenie okresu przed- i maturalnego dało mi niesamowitego kopa i otworzyło szeroko oczy.
MOJA MYŚL NA KONIEC:
tylko ode mnie zależy, jak będę podchodzić do wyzwań (bo matura to było wyzwanie!)
zawsze dam radę wyciągnąć jakąś lekcję na przyszłość - może być to nauka na błędach albo pozytywne doświadczenie, na którym będę się opierać w dalszym życiu
Trzymam kciuki! Chill!💆
Oli
P.S. ostatnio znalazłam fajną grafikę na IG - podrzucam niżej 👇
![]() |
| źródło: @aw_plans |




Komentarze
Prześlij komentarz