Historycznie

Czołem,

dzisiaj chcę podzielić się z Tobą moim sukcesem - historycznym sukcesem. Swoją drogą, było to dla mnie zupełnie niespodziewane.

Szkolny

Motywacją do udziału w tej olimpiadzie (wiedzy historycznej) była moja wychowawczyni, która przygotowywała mnie także do głównej olimpiady. Teraz miała być to dla mnie tylko rozgrzewka, taki niezobowiązujący teścik...
Okazało się, że miałam jeden z najlepszych wyników i bez problemu dostałam się dalej. 
W sumie nie chciało mi się za bardzo przygotowywać do dalszych etapów i nie przywiązywałam do nich większej uwagi.

Okręgowy

Kolejny etap odbył się w Zielonej Górze. Mimo, że nie zależało mi jakoś bardzo na wyniku, to byłam zestresowana
Skonstruowano pytania w taki sposób, aby złapać uczestnika na jakimś detalu, szczególiku. W niektórych zadaniach pozostawał naprawdę tylko strzał.
Ostatecznie znów udało mi się przejść dalej... Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale pierwszy raz miałam szansę na etap centralny jakiejkolwiek olimpiady.
Byłam totalnie w szoku! 

Centralny

W sumie to ten etap jest docelową treścią dzisiejszego wpisu. Odbył się w Golubiu-Dobrzyniu, dokąd jechaliśmy wspólnie - uczniowie i nauczyciele z gorzowskich szkół. Przybyliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy się i integrowaliśmy z innymi uczestnikami. Miałam bardzo fajne współlokatorki.

Następnego dnia przyszedł czas na to, na co wszyscy czekali, czyli test. Po wyjściu z sali nie miałam pojęcia, co tam napisałam i jak mam sama to ocenić... Co będzie, to będzie...
Po długim czasie oczekiwania na wyniki, w końcu nastała ta chwila. 
Okazało się, że udało mi się zdobyć tytuł finalisty. Nie gwarantował mi on 100% na maturze, ale dodatkowe punkty na niektóre kierunki studiów. Zawsze to coś...
Bardzo się cieszyłam, że tak to wszystko wyszło. Szczególnie, że na tej głównej olimpiadzie mi ostatecznie nie poszło...

Wpływ na przyszłość

Napiszę coś z perspektywy teraźniejszości...
Tytuł finalisty tej olimpiady umożliwił mi ubieganie się o stypendium rektora na uniwersytecie. Bardzo miłe było to, że dostałam maila z taką informacją. Sama bym to przeoczyła. Nie jestem w stanie na ten moment powiedzieć, co z tego wyszło, bo nie ma jeszcze wyników. Jednak sam fakt, że miałam taką możliwość jest dosyć wymowną korzyścią (przynajmniej dla mnie).

MOJA MYŚL NA KONIEC:

kolejny raz przypadek wpływa i w pewien sposób definiuje moje dalsze życie... 
nawet jeśli nie mam na coś ochoty, to może to przynieść później (niespodziewane) korzyści...
nie żałuję, że niedługo przed maturą gdzieś wyjeżdżałam (to był tylko jedna z wielu podróży wtedy)

Jeśli coś Ci wychodzi, idź za tym! Nawet kiedy nie masz ochoty!
Oli 😘

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Verona

ROK!

Dorosłość?