Bo korzystać trzeba umieć...

Dobry wieczór,

klasa maturalna, nauka, siedzenie w książkach, stres - brzmi znajomo? Nie musi tak być! Nie wierzysz? Pokażę Ci na moim przykładzie.

Już minęło trochę od rozpoczęcia roku szkolnego. Większość zagadnień na lekcjach przerabialiśmy pod maturę. Nie dało się o niej nie myśleć... Czy to mnie stresowało, w pewien sposób tak, jednak stwierdziłam, że nie ma co - to ostatni rok w liceum i trzeba go dobrze wykorzystać (szczególnie, że przez pandemię straciłam trochę czasu).

(Poniższy podział jest subiektywny i tak na dobrą sprawę każdy punkt można byłoby pozamieniać ze sobą. Nie sugeruj się tymi kategoriami za bardzo, bo w "Dobrych ludziach" są zarówno "Dobre miejsca", jak również "Dobry czas" i z pozostałymi jest podobnie.)

Dobrzy ludzie

Głównie chodzi tu o internatowy team, bo to z nimi spędzałam najwięcej wolnego czasu. 
  • Niedługo po tym, jak zadałam egzamin i odebrałam prawko postanowiłyśmy zrobić sobie szybki wypadzik do galerii (ale głównym celem było jechanie autem ze mną za kierownicą haha). Mama przywiozła mojego brata na trening, wtedy wzięłam samochód i pojechałyśmy. Nie miałyśmy wiele czasu, ale zdążyłyśmy coś zjeść i wróciłyśmy. W drodze powrotnej, oczekując na autobus zaczepił nas pewien chłopak. Nie będę wdawać się w szczegóły. Napiszę jedynie tyle, że ogólnie wyszła śmieszna akcja z tego.
  • Wiele czasu spędziłyśmy również w 108 (pokoju wychowawców), gdzie duuużo rozmawialiśmy. Te wspólne wieczory zaowocowały niesamowitymi relacjami. Dzięki tym ludziom nie poświęcałam tak dużo uwagi nauce i myślom o egzaminie. 
To nie znaczy jednak, że totalnie olałam naukę. Nie na tym to polega. Na naukę poświęcałam określony czas, ale także szanowałam swoje zdrowie psychiczne pamiętając o odpoczynku i przerwach.

Dobre miejsca

Są takie miejsca, które cudownie jest wspominać i które kojarzą mi się z daną osobą czy sytuacją. 
  • Oczywiście tutaj też muszę wspomnieć o internacie. Po szkole lubiłyśmy gdzieś wyjść. Często z Dżulką spacerowałyśmy po okolicy. Stworzyłyśmy nawet swoją stałą traskę. Poza tym udawało się także w większym gronie wyjść np. na kawę, na kręgle itp. Korzystałyśmy z czasu, który się nieubłagalnie kurczył, najlepiej jak potrafiłyśmy.
  • W szkole również mam kilka miejsc, które bardzo dobrze wspominam. Przede wszystkim patio i długie przerwy tam. Nadal nie wiem, jak to się stało, że stworzyliśmy taką świetną ekipę. 
  • Moim ukochanym miejscem (taką trochę samotnią) stała się dla mnie tzw. Kozacza Góra. Znalazłam tam niesamowity spokój. Stało się to moim miejscem, do którego uwielbiałam chodzić, żeby się wyciszyć, pobyć sama ze sobą. Bardzo satysfakcjonujący był widok, który ukazywał się moim oczom po morderczym wchodzeniu pod górę.

Dobry czas

Tak jak napisałam wyżej, bardzo dbałam o ten pozanaukowy czas i korzystałam z niego jak najlepiej mogłam.
  • Uwielbiałam, gdy oglądałyśmy wspólnie filmy na jednoosobowym łóżku którejś z nas. Mimo że miałyśmy wszystko gotowe, to najciężej było wybrać coś, na co każda miała ochotę.
  • W połowie listopada zaczęłyśmy czuć już świąteczny klimat i przystrajać nasz pokój ozdobami. Najlepsza była kokardka, którą powiesiłyśmy na drzwiach (może wisi do tej pory). To był mega czas, bo wcześniej nie miałyśmy za bardzo możliwości przez covida.
  • Przesiadywanie na parapecie też było częstą formą spędzania czasu. Miałyśmy najlepsze parapety na świecie (i okna)!
  • Niesamowity vibe w pokoju dawał projektor gwiazd! Cudowne kolory, które w połączeniu z muzyką stworzyły niezapomniane obrazy w mojej głowie. Klasa sama w sobie... 😁

MOJA MYŚL NA KONIEC:

idź za tym, co Cię uszczęśliwia, daje satysfakcję i odpręża
nie daj sobie samej/samemu nałożyć klapek na oczy i ślepo gonić za najlepszymi wynikami (ambicja jest dobra, ale w umiarze - jak wszystko)
dobre samopoczucie jest równie ważne jak zdrowie fizyczne, a może nawet ważniejsze

Dbaj o siebie! Ściskam! 💞
Oli

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Verona

ROK!

Dorosłość?