Co za wiocha...

Cześć!

Z czym Ci się kojarzy wieś? Niektórym pewnie z sielanką, naturą i spokojem... Po części tak jest, jednak z perspektywy osoby tam mieszkającej, wygląda to troszkę inaczej. 

(moja subiektywna ocena)

Przed

W okresie przed pandemią (tzn. moje dzieciństwo, lata szkoły podstawowej, gimnazjum i początek średniej) żyłam na co dzień w spokojnej wsi. To był i jest mój dom. To tutaj mieszka duża część mojej rodziny. To tutaj się wychowywałam, poznawałam ludzi, naturę i życie. To tutaj doświadczyłam wielu radości i smutków. 

Gdy byłam młodsza niczego mi nie brakowało na wsi. Było się z kim bawić, wyjść itd. We wszystko starałam się angażować i uczestniczyłam w wielu dodatkowych "zajęciach", jak np. oaza, lekcje śpiewu, czy taniec. Wypełniłam tym moje życie i było mi dobrze. To wszystko mnie tak rozwinęło, że pragnęłam WIĘCEJ (nowych miejsc, ludzi, rzeczy doświadczeń), czego moja wioska i najbliższe miejscowości nie mogły mi już zagwarantować.

Szkoła średnia miała stać się nowym etapem, który pozwoli mi się trochę usamodzielnić, zaznać życia w (bądź, co bądź) większym mieście. Bardzo się cieszyłam, że poznam nowych znajomych i zmienię otoczenie.

W trakcie

Kiedy nastąpił pierwszy lockdown i musiałam wrócić do domu, czułam ogromną pustkę, smutek i zdołowanie. Nie chciałam wracać na wieś. Wiedziałam, że tutaj nie będę miała tyle możliwości (nowości), ile w mieście. 
Każdy dzień wyglądał tak samo monotonnie. Mimo że miałam swoją rutynę w internacie, to ta domowa, wiejska rutyna mnie przytłaczała, a lekcje zdalne i ciągłe siedzenie przed ekranem się również do tego przyczyniały. 
Spacery ciągle tymi samymi ścieżkami... Ile można! 

Jednak, żeby nie było tak pesymistycznie... Podczas tych samotnych spacerów doświadczałam piękna i dynamiki przyrody. Obserwowałam, jak się zmienia i jak nieogarnięta jest. Uwielbiałam ją wtedy fotografować. 

Chcę się dzisiaj podzielić z Tobą jej pięknem, które jednak na zdjęciach nie jest tak imponujące, jak na żywo.






Po?

To właśnie te spacery i poznawanie natury (nie liczę tutaj rodziny) były dla mnie pomocą, żeby nie zwariować z nudy. Nadal mam sentyment do moich spacerowych dróg (i rzeczy, które tam na mnie czekają, np. śliwek prosto z drzewa 😋), jednak nie wyobrażam sobie dorosłego życia tutaj. Czuję, że moje miejsce jest w większym mieście, gdzie będę miała dużo możliwości i różnych ludzi wokół. 
Marzy mi się również podróżować i doświadczać jak najwięcej nowości (kultury, miejsc itd.). 

MOJA MYŚL NA KONIEC:

nie daj się zatrzymać i dąż do tego, co sobie zamarzysz
dostrzegaj małe, (na pierwszy rzut oka) niewidoczne rzeczy

Ściskam i pozdrawiam z mojej wsi! 🏡
Oli

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Verona

ROK!

Dorosłość?